Boże Narodzenie i świąteczny dylemat mieć czy być…

Czy prawdziwe przeżywanie świąt i bycie w nich razem może konkurować z mnogością kolorowych prezentów? A może wcale nie musi? Jak w gąszczu podarków wybrać mądrze i dobrze? Dla dzieci, dla rodziny, dla magii tych niezwykłych dni…

Święty Mikołaj pod lupą

Mamo, a Franek to ma!  Nie tylko Franek i inni koledzy z klasy napędzają pragnienia naszych dzieci. Nie tylko kuszące reklamy determinują ich wybory. Często to my dorośli stoimy na pierwszej linii jeżeli chodzi o kreowanie gustów i potrzeb najmłodszych. Czy rzeczywiście robimy to dobrze? Zastanówmy się co o nas rodzicach mówi „góra” prezentów na święta? Pomyślmy czy czasem nie jest ona próbą zrekompensowania dzieciom braku naszej uwagi, czasu? Próbą pokazania się „światu” kosztownym gadżetem, a może realizacją naszych marzeń z dzieciństwa?

A później odpowiedzmy sobie na jeszcze jedno pytanie: czy nasze dzieci na pewno tego potrzebują?

W spirali konsumpcjonizmu

Michał Zawadka, specjalista relacji z młodzieżą i autor książek – Jako dorośli tak bardzo pokochaliśmy wycenę codziennej wartości i punktowanie wszystkiego w rankingach, że często piękno czegoś dostrzegamy dopiero po cenie, metce, nowości, czy kiedy zwraca uwagę innych. Przeniosło się to również na relacje z naszymi dziećmi. One też muszą być „naj” i posiadać wyjątkowe rzeczy, żeby móc czuć się dobrze w grupie. A my będziemy dobrymi rodzicami dopiero, jeżeli to wszystko im zapewnimy. Jako autor czytam wiadomości od młodych o zupełnie innych potrzebach. O potrzebie wysłuchania, zrozumienia, wspólnego czasu, akceptacji. Oderwijmy w tym roku z prezentów obowiązek metek i zamiast na posiadaniu skupmy się na odczuwaniu. Jestem pewien, że uważność, rozmowa i szczere relacje będą dużo lepszym opakowaniem prezentów niż strategia „będzie się czym pochwalić”. 

Pomyśl i podaruj

W przypadku obdarowywania z całą pewnością sprawdza się zasada mniej a lepiej. Nie chodzi tu o to by popadać w całkowitą ascezę ale o to aby nie zasypywać najmłodszych ilością, która nie będzie w stanie ich zainteresować ani też świadomie ucieszyć. Ofiarowujmy prezenty w pełni przemyślane, które będą wypadkową zainteresowań naszych pociech i możliwości jakie im stworzą. Jeżeli nasze dziecko lubi rysować to wymarzonym prezentem zapewne staną się przybory do malowania, zestaw kolorowanek lub lekcje rysunku. 

Rozważmy dwukrotnie zakup tzw. wirtualnych pożeraczy czasu, czyli rzeczy, które absorbują uwagę dzieci na długie godziny i zatrzymują ją w cyberprzestrzeni, często też blokując ich rozwój (zwłaszcza wtedy, kiedy nasze zaangażowanie w taki prezent kończy się na wręczeniu). Opóźniajmy ich pojawienie się w naszym domu… Lecz gdy już się pojawią znajdźmy czas na wspólne poznawanie cyfrowych przestrzeni, rozmowy o wartościach, odpowiedzialności za słowa, bezpieczeństwie i oszukanej rzeczywistości. Uczmy, że należy zachować umiar i dozować je roztropnie, tak by życie w świecie wirtualnym nie przesłoniło prawdziwych i najważniejszych wartości.  

Ramię w ramię

Spróbujmy poszukać czegoś co da nam i naszym podopiecznym możliwość spędzania czasu razem. Czegoś co będzie rozwijało ich zdolności, wyobraźnię i będzie szło w zgodzie z pierwszymi zainteresowaniami. Obok klasyków takich jak gry planszowe, klocki czy puzzle, które są gwarancją dobrej wspólnej zabawy, a także budują umiejętność kojarzenia i małą motorykę – postawmy na coś co nie tylko rozwinie nasze dzieci, lecz również pozwoli odkrywać nowe pasje – RAZEM! Nauka jazdy konnej, rolki dla córki i dla mamy a może „kurs” gotowania prowadzony przez rodziców w każdy piątek. Możliwości jest wiele i nie wszystkie wymagają dużych nakładów finansowych. Wsłuchajmy się w najmłodszych lecz również w nas samych. Pomyślmy co moglibyśmy i co tak naprawdę chcemy wspólnie robić.

10 na 10, czyli najlepszy prezent

Michał Zawadka – Radość „z” i „jakość” prezentu moim zdaniem jest wprost proporcjonalna do prawdziwej znajomości obdarowanego. Jeżeli dajemy coś ponieważ wypada, to lepiej nie dawajmy w ogóle. Pracując od lat z młodymi ludźmi poznałem wiele historii, w których zły, kupiony na odczepnego, „obojętny prezent” (jak nazywają go młodzi) był tylko dodatkowym powodem do konfliktu w relacji lub lądował po prostu pod ścianą. Niech prezent mówi sobą o osobie obdarowywanej: „jesteś dla mnie ważny”, „wiem czym się interesujesz”, „dzięki mnie rozwiniesz swoją pasję”. Pamiętajmy też, że dodatkowej wartości doda mu uważny wspólny czas, który sprawi, że będziemy dla dzieci czymś więcej niż „kokardą”.

Materiał powstał we współpracy z Michałem Zawadką – ekspertem relacji z młodzieżą i autorem bestsellerowych książek z zakresu rozwoju osobistego i społecznego dzieci oraz młodzieży, takich jak „Chcę być kimś” i „Uśmiechologia. Pozytywna strona myślenia”. 

Dodaj komentarz

Koszyk

0

Pusty koszyk.

DARMOWA DOSTAWA OD 250 ZŁOTYCH

X

Uwaga na dzieci

 GRUPA MENTALNEGO ROZWOJU W ŚWIADOMYM RODZICIELSTWIE, WYCHOWANIU I EDUKACJI

SPRAWDŹ SZCZEGÓŁY [KLIKNIJ]

Holler Box